Lista kategorii
- Medycyna estetyczna 16
- Anti-Aging zapobieganie procesom starzenia 3
- Dermatologia 5
- Chirurgia plastyczna 10
- Korekcje twarzy 13
- Otoplastyka-korekcje uszu 2
- Rhinoplastyka-korekcje nosa 3
- Korekcje biustu 29
- Chirurgiczne korekcje sylwetki 9
- Korekcje narzadów płciowych 5
- Mezczyżni-najczęstsze zabiegi 17
- Medycyna sportowa 0
- Stomatologia estetyczna 5
- Okulistyka 4
- Ortopedia 2
- ABC zdrowia,urody i psyche 13
- Bariatria-leczenie otylosci 6
- SPA 8
- Preparaty 1
- Badania 12
- Anatomia - znasz siebie? 4
- Mity o upiększaniu ciała 2
- Moja historia- przeżycia pacjentów 1
- Cenniki zabiegów w Polsce i Eu 0
- Poznaj bliżej swojego Specjalistę 0
- Mężczyżni...okiem Kobiety 4
- Sex i Erotyka 7
- ARS AMANDI-Sztuka uwodzenia 15
- Gdy życie się komplikuje-o duszy i psyche 2
- - Jak temu zapobiec? 2
- Nasze Certyfikaty 12
- Filmy 0
- Konkursy 0
- Events 4
- Ankiety 0
- Zadaj pytanie naszym Expertom 1
- Aktualności 2
Sztuka konfliktów...sztuką prowadzenia wojny?
Ocena:Czasami wydawać się może, że ja piszę o idealnym świecie, gdzie istnieją mężczyźni idealni, kobiety są grzeczne, jeśli już się pokłócimy, to zaraz się pogodzimy, wszyscy jak już są razem to się kochają, no po prostu miodzie, sielanka, motylki nad łąką fruwają i jest aż do zemdlenia słodko.
Ale życie jest inne. Owszem, można naprawdę pokłócić się mądrze, prowadzić dialog, przekonywać się stosując silne argumenty a nie sięgając wcale po argumenty siły. Nie używać słów czy zwrotów, za które później ludzie żałują, bo one ranią, czasami kastrują, wbijają sztylet w serce i ich wycofanie niewiele zmienia. Niestety, jeśli ludzie są dojrzali i uczą się na błędach, nawet jak dochodzi do konfliktu interesów, a charaktery są zgodne, a ludzie dojrzalsi, każdy konflikt może po prostu przerodzić się w grzeczny dialog, dysputę prowadzącą do zgodnej decyzji satysfakcjonującej wszystkich. Ale w większości przypadków kłótnie wyglądają jak wojna oparta na pospolitym ruszeniu, gdzie dwie strony okładają się wszystkim, co mają pod ręką, słowa mają ranić a każdy na końcu chce poczuć się wygranym i że „sprawiedliwość – sprawiedliwością, ale racja ma być po naszej stronie!”
Tym, co potrafią się mądrze kłócić mogę powiedzieć, że z przykrością, ale mój tekst nie jest do Was adresowany. Dzisiaj chcę napisać do tych, co nie rozumieją, o co ktoś jakiś czas temu wyciągał wielkie działa i grzał do nas z nich, celując jak w nacierającą armadę, mimo, iż czuliśmy się małymi, bezbronnymi muszkami. Dzisiaj będę pisał o tym po cholerę się bezsensownie kłócić, walić do siebie z wielkiego kalibru i po co w ogóle toczymy wojny z innymi, zwykle ludźmi, którzy byli nie tak dawno dla nas bardzo nam drodzy. Zamierzam napisać więcej. Chcę wyjaśnić pewne mechanizmy konfliktów i sposoby ich rozwiązywania. Innymi słowy – zaczynam dzisiaj pisać o rzeczach nieprzyjemnych. Zaczynam od kłótni. Czyli od toczonych w naszych czterech ścianach, z osobami czasami nam bardzo drogimi – wojnach. O wywalaniu sobie kawy na ławę, o walce, o dominacji.
Tutaj możemy nawiązać do zarządzania konfliktem w firmie i zrobić transpozycję tego na związki i relacje męsko – damskie, ale pozwolę sobie napisać coś innego. Każdy konflikt to taka mała wojna, czasami tylko bitwa, w której jedna strona dąży (nawet nieświadomie) do obrony swoich pozycji przed agresją (tak to możemy odbierać) kogoś, na kim nam jeszcze zależy. Tu muszę coś podkreślić – jeśli się kłócimy, to mamy jeszcze taki swoisty feedback – kłócimy się, bo nam na sobie zależy. Kiedy przestaje nam na sobie zależeć, wtedy pojawia się najczęściej obojętność. Czasami kłótnia przeradza się od razu w wojnę, w której trup pada gęsto, mosty są wysadzane w powietrze, a wokół „trup” ściele się gęsto.
W takich przypadkach sięgam po mądrość generałów, czyli po „Sztukę wojny” Sun Zi. Ten traktat napisany w VI wieku przed naszą erą faktycznie stanowi podstawę sztuki wojennej. W osiemnastym wieku z języka chińskiego przetłumaczył ją francuski jezuita Jean Joseph Marie Amiot. I chociaż to opracowanie czytane jest przez wielu na okrągło, o dziwo nikt chyba jeszcze nie pokusił się, by sięgnąć po nią by zapanować nad konfliktami, nie dać się zwariować i zrozumieć, czemu ludzie nas atakują, prowadzą z nami wojny podjazdowe, kłócą się na śmierć i życie. Bierzemy, więc pierwsze z brzegu kłopoty. Każdy konflikt ma swoją przyczynę. Nie mówię o tej urojonej, czyli wydarzenia, które przełamuje szalę goryczy, powoduje, że żale, sprawy, jakie w nas wzbierają, w końcu w nas eksplodują. Mówię o czymś mocniej ukrytym, faktycznym powodem wybuchu konfliktu. Bo to, że ktoś się do nas nie odzywa, kiedy do niego mówimy, że ktoś nas nie słucha, bałagani, późno wraca do domu, brudzi, nie szanuje nas, nie zauważa nas, nie chce z nami rozmawiać, sypiać, gotowac nam obiadu, czy patrzeć nam w oczy – to tylko iskra, symbol, pokazujący, że coś w nas pękło, że coś się dzieje głębiej. Nagle mamy dosyć – ona odkrywa, że on ją zdradza (albo odwrotnie), albo prosiliśmy o coś, a ktoś tego nie wysłuchał po raz kolejny – to wszystko to tylko efekt czegoś innego, głębszego, czegoś czego zidentyfikować nie możemy, albo wiemy już co się dzieje, ale tego nie dopuszczamy do naszej świadomości. Czujemy, że coś złego się dzieje, ale nie wiemy, co. Rozmowa, dialog nic nie dają. Nie ma dialogu, rośnie napięcie, zaczynamy czuć, że za plecami mamy ścianę, nie wiemy, co robić, nie rozumiemy się, zaczynamy, więc interpretacje negatywną, zaczynamy sobie zachowania drugiej osoby odbierać, jako negatywne formy zaczepki, próbowanie naszej wytrzymałości, albo totalne olanie, więc co? Po prostu wybucha nagle wojna. Zaczynamy konflikt. Idziemy na wojnę!
I tu sztuka walki daje nam do zastosowania parę cennych zasad i forteli. Zalecam by je sobie spokojnie poznać i stosować, bo zasady walki pokazują jak można konflikt mądrze poprowadzić tak, iż osiągniemy określony skutek, a nie będzie to bezładne, nastawione na wyniszczenie wzajemne zabijanie się i ranienie.
1. Zasada działania zgodnie z planem.
Przed przystąpieniem do działania, należy starannie przeanalizować sytuację i przygotować plan. Działanie można podjąć tylko wtedy, gdy sukces jest pewny.
Ostatnio tak się złożyło, że w rozmowach ze znajomymi rozważam powody, dla których w kłótniach jedna strona jest jakaś zupełnie pozbawiona zasad. Pewna koleżanka zastanawiała się, czemu jej były facet atakuje ją, kiedy złapała go za przysłowiowe jaja, nakrywając go z kochanką. Ja wtedy jej odpowiedziałem, że facet został zaskoczony, nie miał planu i nie wiedząc jak ma zareagować, atakował ją by wzbudzić w niej poczucie winy. Często osoby rzeczywiście ponoszące winę za sytuację konfliktową przechodzą do ataku, działając absurdalnie, bezsensownie i bez planu. No właśnie tak się dzieje, że kiedy jesteśmy zaskoczeni, nie mając czasu do namysłu, działamy bez planu, sensu i celu. Jeśli chcemy odnieść sukces w konflikcie, musimy wiedzieć po cholerę się wysilamy, po co nam to wszystko. No musimy mieć swoje racje, które nie tylko musimy umieć udowodnić, ale i je bronić. Wchodząc w konflikt warto na początku sytuacji się wycofać, przemyśleć strategię, zaplanować wszystko i potem powrócić do walki wiedząc, nie tylko, o co chodzi, ale również, co się chce w takim konflikcie uzyskać. Bez tego każda kłótnia, spór będzie li tylko darciem na siebie gęby albo przekrzykiwaniem się wyzwiskami. Konflikt, jeśli już do niego dochodzi, musi mieć sens. A jak coś ma sens, czyli czemuś ma służyć – musimy określić jak ten cel zrealizować. Wprowadzenie do konfliktu racjonalności powoduje, że mamy do czynienia z konfliktem zarządzanym, monitorowanym i sensownym. Wchodząc na ubite pole – musimy wiedzieć, po co tam włazimy i co chcemy uzyskać. Ja ciągle tłumaczę się moim znajomym, którzy nie wiedzą, o co chodzi w ich konfliktach, czemu druga strona tak je atakuje. Odpowiedź zawsze jest prozaiczna – No atakują Was, bo coś chcą od Was uzyskać.
2. Zasada osiągania zysku.
Każde działanie ma na celu albo osiągnięcie zysku, lub uniknięcie strat. Ponieważ walka niesie ze sobą straty, demonstracja siły będzie zawsze pożyteczniejsza od użycia tej siły w bitwie.
Gdy zaczyna się kłótnia, warto sobie w jej trakcie zadać proste pytanie: czy wdanie się w pyskówkę jest dla mnie opłacalne. Czy to, że ja wysłuchuję jak on czy ona się na mnie wydziera daje mi jakąś korzyść. Mnie czy jej... Każde działanie człowieka opiera się na prostych zasadach: akcja wywołuje reakcję – każda akcja ma czemuś służyć. Kiedy dochodzi do konfliktu, warto bacznie obserwować osobę wywołującą konflikt. Zadanie sobie pytania: O co jej chodzi? – jest dobrym pomysłem. Milczenie i myślenie, zastanawianie się nad przebiegiem konfliktu pozwala nam odkryć, do czego dana osoba zmierza. Kłótnia z mężem nakrytym na zdradzie coś daje. Jeśli awanturę wywołuje osoba pokrzywdzona – wiadomo, że oczekuje ona satysfakcji. Jeśli kłótnię wywołuje osoba złapana na zdradzie – kłótnia, atak ma być formą obrony, sposobem na uniknięcie strat. Bo jako osoba złapana na przewinie – może, co najwyżej przepraszać i chronić się, by nie dostać solidnego życiowego kopa. Oczekuje tego: Wynoś się z domu, Giń – przepadnij. Dlatego atakuje zamiast pokornie skulić ogon i powiedzieć: Tak, zdradziłem, tak zdradziłam. Zwykle wolą atakować, wywołać wojnę licząc, że oszczędzą swoje straty. Jeśli więc ktoś się z Toba wykłóca – to zawsze czegoś chce. Warto w celu zakończenia konfliktu zadać prozaiczne pytanie na spokojnie: Powiedz czego chcesz, szczerze, bez obwijania w bawełnę! – zwykle wtedy usłyszymy dokładnie czego taka osoba chce. Jeśli nie wie, można zakończyć konflikt prostym stwierdzeniem: Nie wiesz? To jak będziesz wiedzieć, daj znać.
3. Nie niszczyć niczego i nikogo.
Jeśli zasoby przeciwnika zostaną niezniszczone, zysk ze zwycięstwa będzie większy. Należy, więc działać tak, aby zagarnąć jak najwięcej samemu nie odnosząc strat.
No proszę – prawda wydaje się oczywista. Konflikt w domowym zaciszu. Para się rozchodzi, właśnie mamy kolejną awanturę. Bitwa na słowne i niemerytoryczne argumenty. Klasyczny przykład – rozstanie. Ludzie walą do siebie z grubych dział. Wyrywają sobie rodowe srebra, wzajemnie się oszukują, szkalują – walka na całego. Potem dochodzi już ślepa furja: Jak ja tego nie będę miał, to i ona tego nie dostaje. Niszczy się wszystko. Mądra kłótnia do tego nie dopuszcza. Nie niszczmy wszystkiego: czasami warto sobie odpuścić. „Daruję Ci to czy tamto, może to da początek kompromisu?”. Z mojego doświadczenia wynika, że jeśli coś się niszczy, o to nikt już nie chce walczyć. Nie dając zysku ani korzyści – tylko traci się argumenty. Lepiej, więc chronić, co się da, bo wtedy można walczyć o zachowanie tego co się udało „wyrwać”. Jest zawsze podstawa do kompromisu. Jeśli zniszczysz osobę z którą prowadzisz konflikt, co Ci to da? Lepiej zdobyć dla siebie jak najwięcej niż walczyć o przysłowiową satysfakcję. Satysfakcja mija i co zostaje? Dokładnie nic – jeśli zniszczyliście wszystko. Chroń, więc to, co jest do zdobycia. Walka dziećmi, zniszczy Was oboje. Nie zabieraj jej wszystkiego, bo spowodujesz tylko desperację u osoby Ciebie atakującej. Człowiek walcząc o przeżycie, nie zakończy konfliktu. Nie ma nic do stracenia, walcząc o przeżycie, zniszczy wszystko to, co udało Ci się wynieść z pożogi.
4. Zasada osłabienia przeciwnika.
Przed konfrontacją z przeciwnikiem należy osiągnąć korzystną pozycję, jednocześnie osłabić jak najbardziej pozycję nieprzyjaciela.
Chyba każde z Was kłócąc się odkryło w sobie, że kłócąc się z kimś – robimy wszystko by sprawić, by osobę zabolało. Chcemy ją osłabić. Prosty mechanizm – dobić go/ją by nie mieli siły nas zaatakować. Dlatego zawsze Was dziwi to, że osoba, która Was atakuje stara się odebrać Wam wszystko, wprowadzić w Was chaos, by Was osłabić. Skłócić w rodzinie, wrzucić w środowisko to, co postawi nas w złym świetle, byśmy to my mieli przepraszać i się tłumaczyć. Dlatego warto w konflikcie robić sobie przerwy, by nie tracić celu sprzed oczu, o planie nie zapominać i pamiętać, że chcąc wygrać walkę, nie wolno stracić sił, tylko osłabić agresora, jeśli to on nas atakuje. Jeśli chcesz wygrać – mając wiedzą, po co to zrobić – warto znaleźć dobrą pozycje do obrony lub ataku. Dobra pozycja to połowa sukcesu. Czyli jak już ktoś nas planuje zaatakować, dobrze jest określić jak i gdzie się bronić.
5. Zasada obciążania przeciwnika zadaniem.
Należy tak operować sytuacją, aby to przeciwnik musiał fatygować się do przybycia w miejsce bitwy, trzeba szukać takiego układu czynników, który zmusi go do maksymalnego wysiłku i kłopotu, a następnie wykorzystać nadarzającą się okazję.
Te chińskie zasady, niby takie proste, ale jak trudno w nerwach o nich pamiętać, prawda? Na pewni zwróciliście w swoich doświadczeniach uwagę, że ten kto nas atakuje, oskarża nawet absurdalnie – robi wszystko, byśmy byli czymś zajęci. Dlatego broniąc się warto stosować tę samą metodę. Oto np. on nas o coś oskarża. Warto wtedy powiedzieć: Sorry, jak znajdziesz dowody na poparcie swojej tezy, to pogadamy. Takie przerzucenie zadań na stronę, z którą walczymy – lub przed którą się bronimy, daje nam czas na myślenie, na przygotowanie lepszej obrony, umocnienie pozycji, zaś druga strona wkurzona, musi sprawy po prostu sama realizować. Pamiętam, jak pewien człowiek chciał mnie wkurzyć. Atakował mnie i oskarżał a jak pytałem się, czemu to robi nie mając argumentów, zmuszałem człowieka do pracy. Potem nie dziwiło mnie to, że osoba nagle kończyła kłótnie nie chcąc wysilać się by przedstawić swoje rzekome racje. Jeśli on/ona Cię atakują, żądaj przedstawienia dowodów, wykonania wszystkiego, co potwierdza tezę drugiej strony. Tylko po takim zagraniu możesz osłabić przeciwnika na tyle, że zacznie oszczędzając siły, zastanawiać się, czy warto cię atakować. Przecież do takiej kłótni trzeba wydatkować sporej energii. Takie zmęczenie adwersarza pieknie spuszcza napięcie i osłabia ataki. Cześciej prowadzi do sytuacj, że osoba zmęczona kłótniami zaczyna spuszczać z tonu i chce... spokojnego dialogu. Tak to skuteczna forma wpłynięcia na drugą strone konfliktu, by się zastanowiła i na spokojnie wszystko ustawiła tak, by dialog był dla wszystkich owocny.
6. Zasada niezależnego, spontanicznego manewru.
Wszyscy ludzie i przedmioty mają swoją naturalną zasadę działania. Należy tą zasadę zrozumieć, a następnie wykorzystać. Np. kamienie spadają w dół, więc należy poczekać aż przeciwnik znajdzie się w dolinie, a następnie potrącając jeden kamień, spowodować lawinę, która spadnie na głowy przeciwnika.
Tak, każdy z nas ma jakiś schemat działania. Jakieś zasady, system wartości, przekonania. Jeśli to znasz, jeśli znasz adwersarza, łatwo przewidzieć jego działania. Jeśli więc zrozumiesz przeciwnika, tę swoją kłótliwą żonę – unikniesz może i samego konfliktu. Gdyby Panowie wiedzieli, że kobiety poszukując w ramionach mężczyzny poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji, uczuć i emocji oraz świadomości, że „On tylko jest” ilość kłótni zmalałaby znacznie. Jeśłi więc szykujesz się na to by kogoś zaatakować, najpierw musisz go lepiej poznać. Dlatego tak wielu ludzi w kłótniach stara się nas zdezorientować, wzbudzić w nas rzeczy, o jakich On się jeszcze nie dowiedział Poznaj swojego adwersarza i jeśli nie ma innej rady, wykorzystaj to
7. Zasada uderzania pełnią w pustkę.
Należy rozpoznać słabe miejsce w obronie przeciwnika, a następnie uderzyć w nie najsilniejszą częścią swojej armii.
Jeszcze raz mądry mistrz Sun Zi trafia w sedno: Jeśli chcesz cokolwiek wygrać a szczególnie chcesz osiągnąć swoje cele, zaplanuj wszystko, zważ czy to przyniesie odpowiednie skutki i analizuj wszystko. Każdy ma swoje słabe punkty. Ty też. Jeśli Ty je znasz, wiesz – gdzie uderzyć, by zabolało i by pozwoliło realizować zadania . To samo wie druga strona. Ona też będzie chciała Cię trafić w nereczkę. Teraz wiesz, czemu Panowie tak niechętnie stają się wobec Was Panie szczerzy. Boją się, że poznając ich słabe strony, przy lada okazji, kiedy Wam podpadną, zaatakujecie ich waląc w te słabe punkty. To u Panów ich słabość, to miękkie podbrzusze. Jeśli chcesz, więc dobrze się bronić albo osiągnąć w kłótni swoje cele – znajdź słabe punkty swoje i Adwersarza. Nie wal na oślep.
8. Zasada działania zgodnie z naturą rzeczy i ich przemian.
W świecie wszystko się zmienia - a więc i sytuacja taktyczna i strategiczna. Należy bacznie obserwować sytuację i w porę wypatrzeć jej punkty zwrotne.
Wielu ludzi przegrywa swoje konflikty tylko, dlatego, że nie zauważyli jak bardzo ktoś się zmienił, albo jak bardzo zmieniła się sytuacja a także my sami. By samemu nie obudzić się z przysłowiową ręką w nocniku, warto obserwować Adwersarza. Czy uczy się w trakcie konfliktu. Jeśli tak, trzeba cały czas samemu uczyć się na własnych błędach. Wygra ten, co jest bardziej uparty lub cierpliwy i baczniej obserwuje, co się dzieje i jest w stanie sytuację zanalizować. W kłótni wystarczy działać na zasadzie: bodziec-reakcja, by nie tylko odkryć o co jej czy jemu chodzi, ale lepiej, by sprawić, iż nawet beznadziejna sytuacja zakończy się dla nas sukcesem. Warto analizować, co się do nas mówi, odbierać każdą informację zwrotną, nawet się jej domagać. Jakże wiele się wtedy dowiesz a ile zyskasz w konflikcie! Naucz się słuchać i kojarzyć fakty.
9. Zasada osiągania celu dzięki działaniom niebezpośrednim
Działanie do celu wprost jest łatwe do przewidzenia dla przeciwnika. Dlatego należy użyć drogi okrężnej i uczynić swoje działania niemożliwymi do przewidzenia, a tym samym trudnymi do przeciwdziałania.
Niby wszystko jasne, ale ile już razy napociliście się, bo wydawało się Wam, że wszystko już wiecie, a gdy przyszło, co do czego, okazało się, że druga strona jest świetnie przygotowana na to co zrobimy. Bo nas zna, prawda? Dlatego w kłótni najlepiej rób tylko to, czego druga strona nie jest w stanie przewidzieć. Ot pierwszy przykład z brzegu: Często ktoś Was prowokuje do określonych działań. To nietrudne przewidzieć, co sami zrobicie. Wiecie to dobrze. Dlatego nie róbcie tego, do czego druga strona Was prowokuje, za to róbcie to, czego się nie spodziewa. Jeśli ona Was zna, to czy Wy jej nie znacie także dobrze? Jeśli więc się z Tobą kłóci i Ciebie prowokuje – zaskocz ją i nie rób tego, co robisz zwykle. Zmusisz ją w ten sposób do pytań, a to jest początek kompromisu. Jeśli robisz to, co zwykle – już przegrałeś – Twój przeciwnik już wie co robić. Ty nic nie wiesz.... Poza tym, co sam o sobie wiesz. Więc lepiej, kiedy będziesz działać inaczej. Wprowadzasz w ten sposób zamieszanie w szeregi „przeciwnika”. On widzi, że wszystko, co robi i będzie się dziwił, jak to możliwe, że on czy ona czegoś nie przewidzieli. I o to chodzi – wtedy, gdy ona czy on się zastanawiają, Ty możesz odpoczywać.
Sun Zi głosił: „Cała sztuka walki bazuje na zwodzeniu przeciwnika (na oszustwie)”, dlatego cokolwiek słyszysz w czasie kłótni bardziej nastawione jest na osiągnięcie celów a nie na mówieniu prawdy. Zawsze są to rzeczy przejaskrawione, karykaturalnie wyolbrzymione. Każdy kłócąc się, chce zranić przeciwnika, uciec od odpowiedzialności. Dlatego ataki bywają tak osłabiające, niesprawiedliwe i często bezpodstawne. To musi nas osłabić, my musimy ulec. Więc lepiej po prostu o tych prawdach pamiętać. I na koniec jeszcze jeden cytat z Sun Zi: „Stąd walczyć i zwyciężyć w każdej bitwie to nie dowód umiejętności. Prawdziwa umiejętność to złamanie oporu przeciwnika bez walki. Stąd najlepszy generał to taki, który pokrzyżuje plany przeciwnikowi.
Dlatego gdy już się kłócicie, macie różnicę zdań, unikajcie wyniszczający walk. Lepiej wycofać się, ustąpić, by zakończyć całą wojnę i zachować szacunek osób konfliktujących się z nami. Dlatego właśnie oznaką dojrzałości jest zdolność do opanowania się. Do nie ulegania emocjom i spokojnego dochodzenia prawdy. Większym sukcesem jest przeciągnąć przeciwnika na swoją stronę niż zniszczyć go.
Tyle na razie. Następnym razem napiszę o 36 fortelach, które zagwarantować mogą nam zakończenie konfliktu z korzyścią dla nas nawet, jeśli pewne osoby myślą, że to one mają już wygraną w kieszeni i czekają na nas roześmiane, bo osiągnęły wyznaczone już cele. Zapraszam wkrótce ;-)
Pozdrawiam
Glosator










Komentarze
Musisz się zalogować aby móc komentować
Brak komentarzy do tego artykułu